"Człowiek odkrywa siebie, kiedy zmierzy się z przeszkodami"
Antoine de Saint-Exupery
Nareszcie nadszedł ten moment, kiedy pociąg z moimi marzeniami zwolnił na tyle, bym mogła go dogonić, i zrealizować choć jedno z nich - to największe. Przymierzałam się już od paru lat do kupna nowego roweru, ale zawsze były pilniejsze wydatki lub najzwyczajniej brakowało funduszy. W tym roku jednak już budżet się w miarę ustabilizował, i zapadło konkretne i definitywne postanowienie - kupuję wreszcie nowy rower. Jedynym wahaniem, które ciągle mnie nachodziło było to ,że nie potrafiłam się zdecydować co do typu, a dokładniej, to czy MTB czy TREKKING Nałaziłam się po kilka razy po tych samych sklepach, namolnie sprzedawców zasypując pytaniami i wątpliwościami ... , przeglądałam strony w internecie, a wahanie jak było tak było.
Październikowa
pogoda jest istnym kalejdoskopem. Jesienna aura oferuje to deszcz, to wiatr, chłód, a innym
razem piękne słońce z temperaturą powietrza jak w maju, i tylko krajobraz
przypomina o tym jaką mamy porę roku.
Jeżdżąc rowerem, szczerze mówiąc
nie wiem co jest gorsze – czy ten deszcz i chłód czy to ciepło. No bo gdyby
było chłodno to wsiadam na rower, robię rundkę i wracam do domu, a przy tak
słonecznej i ciepłej aurze jak jadę rowerem, to jadę i jadę i jadę … zachwycając
się barwami jesieni i kompletnie
zatracając poczucie czasu.