poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Wiosenna improwizacja ;)



"Nie podążaj tam gdzie wiedzie ścieżka. Zamiast tego pójdź tam gdzie jej niema i wytycz szlak"                            

                                                                                                   Ralph Waldo Emerson

czwartek, 23 października 2014

Lampka przednia Scream Bike Pro 500lm MACTRONIC





Odświeżona wersja popularnej lampy rowerowej Scream Bike Pro 500 lm firmy Mactronic wykonana jest z aluminium lotniczego i jest wodoodporna. Posiada fokus i 5 trybów działania.
Model ten został wyposażony w system podwójnej soczewki, dzięki czemu  światło jest lepiej skoncentrowane, czyli jest lepszy zasięg światła lampki oraz zmieniony zakres fokusa. Lampka charakteryzuje się mocą światła w najwyższym trybie na poziomie 500 lumenów i zasięgiem ponad 150 metrów.


czwartek, 28 listopada 2013

Pierwszy śnieg i pozmrokowe rowerowanie ;)



"Logika zaprowadzi Cię z punku A do punktu B. Wyobraźnia zaprowadzi Cię wszędzie”                                                                                                                            

                                                                                   Albert Einstein






Pogodynka na ten dzień zapowiadała opady śniegu w całym kraju ale, kiedy po południu zaświeciło słońce pomyślałam, że chyba  raczej się prognoza nie sprawdzi  - pozwalając jeszcze po rowerować w normalnych warunkach, i może poprószy dopiero pod koniec tygodnia.Kiedy wieczorem wyjrzałam przez okno, ulica już przyprószona była  białą posypką w postaci śniegu - a jednak się sprawdziło. Taki sypiący śnieg, w poświacie świecących lamp ulicznych przypomina  mi zawsze dzieciństwo. Bardzo  lubiłam jako dziecko biegać  między spadającymi, śniegowymi  płatkami, ciesząc się bo to oznaczało, że do Świąt już niedaleko. No ale jak to bywa z pierwszym śniegiem, rano już go na ulicy i chodniku prawie nie było - choć gdzie nie gdzie, na trawnikach, ocalał jeszcze biały puch. Tenże dzień również był słoneczny, więc postanowiłam pojechać za miasto i do lasu myśląc, że tam będzie śniegu więcej. No i się rozczarowałam, bo wręcz przeciwnie  -  jeszcze go nie było, albo już go nie było.  Ruszyłam na Tuszewo  oraz Węgrowo i jadąc Aleją Dębową dotarłam do Maruszy - poza błotem i kałużami, żadnych oznak śniegu nie było widać. Była dopiero 15.30 i widoczność jeszcze w miarę dobra, więc  pojechałam szosą na Skarszewy, a  stamtąd w kierunku Wiktorowa.

sobota, 23 listopada 2013

Kierowcy kontra rowerzyści - czyli kto, gdzie i jak.





„Życie to dobry nauczyciel ale trochę dużo bierze za lekcje …”

 


Po ostatnich wydarzeniach dotyczących śmiertelnych potrąceń rowerzystów ,naszła mnie refleksja  co do przyczyny takich skutków. Nie chcę tu nikogo sądzić ani bronić jakiejkolwiek strony, ale jako  rowerowy uczestnik ruchu drogowego,  jestem niejednokrotnie  świadkiem sytuacji w których naruszane są i przepisy i zdrowy rozsądek -obu stron. Jako, że mamy listopad, a co za tym idzie warunki pogodowe mało sprzyjające  oraz  szybko zapadający zmrok, jazda wydawałoby się mało ruchliwymi drogami jest równie niebezpieczna jak jazda drogą szybkiego ruchu.  Jazda po zmroku  bez zachowania podstawowych zasad bezpieczeństwa  nie należy już do bezpiecznych.

środa, 23 października 2013

Jesienne zatracenie poczucia czasu ;)




"To, co nazywamy „siłą ducha”, jest po prostu odwagą niewyobrażania sobie własnego losu inaczej."                                     Emil Cioran








Październikowa pogoda jest istnym kalejdoskopem. Jesienna  aura  oferuje to deszcz, to wiatr, chłód, a innym razem piękne słońce z temperaturą powietrza jak w maju, i tylko krajobraz przypomina o tym jaką mamy porę roku.  Jeżdżąc rowerem,  szczerze mówiąc nie wiem co jest gorsze – czy ten deszcz i chłód czy to ciepło. No bo gdyby było chłodno to wsiadam na rower, robię rundkę i wracam do domu, a przy tak słonecznej i ciepłej aurze jak jadę rowerem, to jadę i jadę i jadę … zachwycając się barwami jesieni  i kompletnie zatracając poczucie czasu. 

czwartek, 17 października 2013

Jesienne rowerowanie :)





„Żyjemy w niebezpiecznej epoce. Ludzie zdobyli kontrolę nad przyrodą, zanim zdobyli kontrolę nad sobą. „              Albert Schweitzer 





Spośród krajobrazów, które głęboko się w mym umyśle wyryły, żadne nie przewyższają wspaniałością tychże krajobrazów jesienią. Jesień jest najbardziej malowniczą porą roku, która pozwala cieszyć oko wszelakim wachlarzem barw. Po zimowej stagnacji, kiedy ruszam na szlak rowerowy wiosną, cieszę oko budzącą się do życia zielenią drzew, by latem z kolei cieszyć oko wybujałą roślinnością i kolorem rozwiniętego kwiatu. To jednak jesień nadaje krajobrazom powagi, a jednocześnie rozwesela otoczenie mieszając z sobą wszystkie kolory tęczy. Jeżdżenie rowerem po lesie w otoczeniu drzew pozwala mi na pełną regenerację umysłu, bowiem to lasy są świątyniami wypełnionymi tworami Boga Natury i nie ma nikogo, kto znalazłszy się w takiej samotni, nie odczułby wzruszenia i nie poczułby, że jest coś więcej w człowieku niż tylko życie cielesne. 

piątek, 26 lipca 2013

Gniewnie zbuntowana rowerzystka opanowuje Gniew ;)


Niedziela 21 lipiec 2013


 „Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po niemożliwe”


                                                                                    Arthur C. Clarke 



Po dokonaniu samotnego najazdu na Kwidzyn -trasą którą znałam - postanawiam iść za ciosem i ruszyć  tym razem na Gniew, trasą która była mi znana  jedynie tylko z mapy, ponieważ  nigdy tam nie byłam. Nosiłam się z tym zamiarem już od jakiegoś czasu ale zawsze coś prze szkodziło no i muszę przyznać, że miałam lekką obawę przed nieznanym. Kiedy jednak  udało mi się  pokonać trasę na  Kwidzyn i przedrzeć się przez Czarcie Góry, to już pozostało tylko chwycić byka za rogi i przeć do przodu, nie doszukując się jakichkolwiek wątpliwości. Przestudiowałam trasę kilkakrotnie na mapie z oznakowanym szlakiem rowerowym i ewentualną możliwością skrótu. I tak wreszcie w niedzielę,  21 lipca w południe -ruszam, obierając kierunek na Nowe. Ten odcinek jest mi dobrze znany więc pomykam sobie, uraczając się widokami nadwiślanego krajobrazu. Jadę tak jak zwykle przy wale, słońce nieźle przygrzewa , powietrze duszne chociaż wieje wiatr (czasami jest oporny)ale co tam wiatr byle tylko się nie rozpadało. Spokój i cisza sprawia, że  zamyślam się  i w pewnym momencie dostrzegam przed sobą  cień i czuję  dziwny powiew, jakby ktoś wachlarzem muskał mnie w kark. Nagłym ruchem odwracam głowę i widzę bociana, który przeleciał tuż za mną  i szybując  na niewielkiej wysokości zatoczył na de mną koło . No trzeba przyznać, że się trochę zestrachałam – pierwszy raz coś takiego mi się przydarzyło.

wtorek, 9 lipca 2013

Diabelce - czyli gdzie diabeł nie może tam babę pośle … ;)




LIPIEC 2013

„Samotność nie jest ułomnością - samotność jest   wyzwaniem” Ewa Lewandowska                      "Boimy się samotności, bo stawia nas twarzą w twarz z sobą.”   Wojciech Eichelberger




Po wczorajszej asfaltowej monotonii dzisiaj zaserwowałam sobie pełen pakiet survivalu, a mianowicie porwałam się na Czarcie Góry czyli tzw. Diabelce i to co do tej pory uważałam za survival, to małe miki w porównaniu z tym co musiałam pokonać dzisiaj. Po 14-tej wyruszam z domu i obieram kierunek na Sartowice, drogę mam asfaltową więc pokonuję ją w miarę szybko. Tuż przed podjazdem do Sartowic  spotykam rowerzystów z okolicy, którzy wytłumaczyli mi jak dostać się na Diabelce jednocześnie  uprzedzając, że nie będzie łatwo i czy oby na pewno wiem w co się pakuję. Jednak ja z pełną świadomością odparłam : -no i oto właśnie chodzi żeby nie było łatwo … Są dwie opcje dotarcia do owego miejsca – tuż przed podjazdem skręcić w lewo lub pojechać do Sartowic, przejechać przez Park zjeżdżając w dół gdzie wyjeżdża się prosto na polną drogę  … Ja wybrałam pierwszą opcję.